Kolejna wyprawa
astrologiczna - tym razem - do Paryża - przedsięwzięta
została pod hasłem relokacji solariusza.
Niewtajemniczonym
wyjaśniam, że solariuszem nazywana jest prognoza na
najbliższy rok i jest to horoskop postawiony dokładnie
na moment, kiedy Słońce na niebie wraca do pozycji, jaką
miało dokładnie, co do stopnia - jak w momencie
kiedy się rodziliśmy. Solariusz odnosi się zawsze do
konkretnej osoby - żeby go postawić musimy znać datę,
miejsce i dokładną godzinę urodzenia danej osoby.
Z Solariusza można
odczytać - jakie sprawy będą nas zajmować najbardziej w
nadchodzącym roku (liczonym od urodzin do urodzin).
Solariusz pokaże w jakich dziedzinach będziemy musieli
skupić swoją uwagę, dowiemy się - gdzie energia płynąć
będzie wartko, gdzie będą trudności.
Nawet, jeśli nie mamy szczególnej potrzeby
planowania sobie działań na rok z góry, to każdy ma
przecież jakieś plany i wyobrażenia co do ich realizacji
w czasie, zazwyczaj jesteśmy też po prostu ciekawi co
przyniesie nam przyszłość. Z punktu widzenia astrologii
- nie można dokładnie niczego przewidzieć, no chyba że
ktoś jest nie astrologiem a jasnowidzem albo wizjonerem
czy wróżką. Czy za pomocą astrologii można choć trochę
przewidzieć przyszłość?
Techniki astrologiczne,
wbrew pozorom nie służą do przepowiadania przyszłości,
po to idźmy raczej do wróżki. Astrologia pomocna jest na
przykłąd - w określaniu w którym momencie swojego
życiowego cyklu jesteśmy. Dowiemy się przy tym - jakie
działania warto w danym okresie podjąć, samemu czy z kimś, gdzie i kiedy jest do tego najodpowiedniejszy
czas i miejsce. Taka analiza nie każdemu
jest oczywiście potrzebna - wielu ludzi ma świetną intuicję i
doskonale orientuje się i bez astrologii czy wróżb.
Chodzi przecież tak naprawdę o to, by podejmując
jakiekolwiek działania po których spodziewamy - że się
powiodą - płynąć z nurtem a nie pod prąd.
Znając właściwości
nadchodzącego czasu i jego wpływ na nas samych - czy
możemy jeszcze cokolwiek zmienić? Solariusz, jako
pochodna tranzytów planet sygnalizuje, w których
dziedzinach czekają nas najintensywniejsze wydarzenia,
jakie energie są dla nas wspierające a jakie
niekoniecznie. Jeśli sprawy wyglądają dla nas bardzo niepomyślnie, lub
wręcz niebezpiecznie - zastosować można jeszcze relokację Solariusza
- technikę, która jest teraz w zachodniej astrologii
bardzo modna - która - jak twierdzą niektórzy
współcześni astrolodzy pozwala
trochę los trochę oszukać.
Relokacja, to zmiana
miejsca pobytu właściciela horoskopu. Dla solariusza -
relokujemy się tak, by w momencie, kiedy przypada powrót
Słońca na pozycję urodzeniową być już w miejscu, które
sobie wybraliśmy i spędzić tam chociaż 24godz. Taki
Solariusz, w zależności od tego, gdzie się udamy - może
mieć osie ASC/DS i MC/IC bardzo różniące się od
solariusza z miejsca zamieszkania - i w związku z tym -
zupełnie inne rozłożenie planet w domach horoskopu. Wszystko to dzięki temu, że ziemia
jest okrągła i zmiana miejsca na kuli ziemskiej pozwala
inaczej zaakcentować rozkład otaczających Ziemię
energii.
Gdzie się zrelokować?
Technicznie rzecz biorąc - najlepiej wyznaczyć takie miejsce dla
swojego Solariusza, w którym zminimalizujemy negatywne
konfiguracje planet w horoskopie na dany rok a jak
najbardziej podbijemy sprzyjające nam aspekty.
Solariusz jest oczywiście
tylko pomocniczą techniką - musimy do niego dołożyć
analizę aktualnych tranzytów planet (czyli
konsekwencje wędrówki Słońca, Księżyca i planet w czasie
nadchodzącego roku) i progresje, które powiedzą nam, jakie
będziemy mieć nastawienie wewnętrzne, jakie dziedziny i kierunki będą
dla nas najbardziej rozwijające.Warto też zerknąć przy
okazji na Solariusze z lat następnych - dowiemy się
wtedy, co będzie przewodnim tematem następnego roku i
będziemy mogli powiązać to konsekwentnie z działaniami z
roku obecnego i poprzedniego.
Mój własny Solariusz na2009/10rok przedstawiał się dość paskudnie,
postanowiłam więc wypróbować
technikę relokacji Solariusza. Miejsce, które dawało
największe możliwości odwrócenia nieprzychylnego losu
okazał się Paryż. Przy okazji - podziękowania dla losu,
że nie był to środek oceanu albo jakieś miejsce na
pustyni Atacama.
Jako solarne Bliźnię nie
mogłam podróżować samotnie, towarzyszył mi tym razem mój
młodszy brat, który mając w swoim kosmogramie
silne znaki Strzelca, Lwa i Wodnika okazał się wprost
idealnym towarzyszem eskapady do kraju Wodniko-Lwa,
jakim jest Francja.
Czy
relokacja Solariusza naprawdę zadziała? Cóż, zobaczymy -
jest to na razie technika eksperymentalna. Osoby, które
ją przede mną stosowały, twierdzą - że działa. Dla mnie
okaże się za rok, kiedy przyszłość stanie się
przeszłością :)
Sama
wyprawa miała wiele cech naszego horoskopu
kontaktowego - którego najściślejszym aspektem jest
we Francji Pluton na IC, co zrealizowało się nieustannymi kłopotami
z kanalizacją w hotelu, i niespokojnym snem z okropnymi
koszmarami :)
Widać było
też wpływ relokacji kosmogramów urodzeniowego - ja mam w
Paryżu Merkurego z Marsem na Ascendencie nie znając
francuskiego rozumiałam bez trudu, okazało
się nawet, że jestem w stanie w tym języku przemówić. Uran
był również bardzo silny i też dostarczył nam moc atrakcji:
mieliśmy niestanne kłopoty z prądem i urządzeniami
elektronicznymi - juz w samolocie kompletnie wysiadł mi
telefon, na miejscu okazało się, że brak nam ładowarki do aparatu fot.,
skończyła się jedyna karta pamięci, w hotelu nie działał
nam elektroniczny klucz na kartę i suszarka, itd.itd,
Mój Ascendentowy
relokacyjny Mars gnał nas po mieście po
kilkanaście godzin dziennie w deszczu i w słońcu, na szczęście
brat
zniósł to
spokojnie (w końcu Skorpionem jest i nie straszne mu
Marsowe klimaty) aż w końcu przeszczęśliwi wczołgaliśmy
się na niebotycznie wysokie piętro naszego hotelu i
padliśmy z obrazem wieży
Eiffla pod powiekami.
Ciekawe,
że w paryskim hotelu
wybranym ponownie na chybił-trafił w internecie powitał
nas w progu złoty indonezyjski Budda -
okazało się że
ponownie trafiłam hotel, który prowadzą
buddyści, tym razem z Tajlandii :)
Poniżej fotorelacja z
wyprawy:
Kośćiół Marii Magdaleny, a w nim dziwne rzeczy - wystawa
rzeźb nowoczenych - od kompzycji wiszących farfocli do
maszkary w stylu Beksińskiego, do tego piękny Anioł
wyraźnie w ciąży i tancerka flamenco...
Kościół św.Agustyna, przed nim wymachuje mieczem Joanna
D'arc
W holu naszego hotelu
w Dzielnicy Łacińskiej - Bollywood po parysku
Katedra
Notre-Dame - podobno jest pod nią jeden z czakramów
ziemi, niestety przy tej liczbie rozgadanych turystów
nie czuć było ani czakramu ani sacrum niestety w ogóle
Pod tym mostem na stosie spłonął ostatni Wielki Mistrz
Templariuszy...
śniadania w Paryżu sie jada na moście :)
Luwr i ogrody Tuileries
Plac Concorde (Zgody) z egipskim obeliskiem, to właśnie
tutaj Ludwik i Maria Antonina położyli głowy pod
gilotyną.
Opera Paryska
Muzeum d'Orsay
Pola Elizejskie
Montmartre, bazylika Sacre Coeur, zamiast Amelii -
pomnik Dalidy, a na wzgórzu - trzy grupy polskich
turystów :)
Królestwo - za francuską
bagietkę...
Metro
Iron Maiden - czyli Wieża Eiffla, Pola Marsowe, pałąc
Inwalidów i Trocadero
miejskie wypożyczalnie rowerów są wszędzie w centrum...